tel. 61 81 87 550
Piękno jest w Tobie

Pierwsze oznaki upływającego czasu

Twarz najbardziej odzwierciedla oznaki nieubłaganie upływającego czasu i obnaża nasz prawdziwy wiek biologiczny.

Studia, kariera zawodowa, a z drugiej strony – dobre geny, prawidłowy styl życia i racjonalne odżywianie spowodowały, że – jak do tej pory – nie miałam czasu, a nawet potrzeby spoglądać w lustro, by sprawdzić, jakich to zmian dokonał czas na mojej twarzy i ciele. W obecnej chwili mam już 33 lata, ukochanego męża i dwójkę wspaniałych dzieci oraz dobry zawód i całkiem nieźle płatną, atrakcyjną pracę. Czyli w zasadzie wszystko, co kobieta może zdobyć w moim wieku, by czuć się dowartościowaną i spełnioną. Jednak wymagania w pracy stale rosną, a przełożeni, dbając o wizerunek firmy, zatrudniają coraz to młodsze kobiety. Mąż również jakby stracił troszkę zainteresowanie moją osobą jako kobietą. Widać moja atrakcyjność nieco zbladła. Wszystko to spowodowało, że coraz częściej spoglądam w lustro, które niestety nie jest czarodziejskim zwierciadłem korygującym wszelkie mankamenty. Na młodej jeszcze twarzy zaczęły pojawiać się delikatne poziome i pionowe zmarszczki czoła, niewielkie tzw. kurze łapki, szczególnie widoczne, gdy się szczerze uśmiecham, oraz dość znaczne bruzdy przebiegające od nosa do kącików ust. A lekkie przebarwienia i pozostałości po dawno przebytym trądziku młodzieńczym są teraz jakby bardziej widoczne niż zwykle. Widok mojego odbicia w lustrze przeraził mnie. Dodatkowo urodzenie i wykarmienie dwójki dzieci, cudownych chłopaków (6 i 3-letni), spowodowało dość znaczną dewastację moich piersi. Praktycznie nie mogę już jak dawniej założyć jedwabnej bluzeczki, nie zakładając pod spód stanika. Opadające piersi i wiszące smutnie brodawki niestety nie są już tak powabne jak kilka lat temu. Nie dziwię się, że mąż wzdycha za dawnymi pięknymi kształtami mojego ciała.

Tak rozmyślając i oglądając się w lustrze, zastanawiałam się, czy mogę coś zmienić. Muszę przyznać, że mąż gorąco namawia mnie do zmian. Czy to znaczny, że jest jeszcze gorzej, niż myślałam? Mając szeroki dostęp do Internetu, postanowiłam poszperać trochę i poczytać na temat chirurgii estetycznej. Pewnego razu natknęłam się na adresy internetowe kilku klinik chirurgicznych. Poszerzyłam też swoją wiedzę o zagraniczne artykuły dotyczące zmarszczek twarzy i zabiegów korekcji opadających piersi. Dotychczas myślałam, że problem nie jest tak powszechny. Przez kilka dni z zaciekawieniem czytałam forum dyskusyjne kobiet, które poprawiły sobie to i owo. To przekonało mnie, że nie jestem sama na świecie i jest wiele młodych, trzydziestoletnich kobiet borykających się z podobnymi problemami. Ich opinie dały mi pogląd, jak i gdzie takie zabiegi wykonać. Odczułam znaczną ulgę. To szansa dla mnie.

Wzbogacona o nowe informacje wyszukałam adres znanej kliniki chirurgii estetycznej, posiadającej duże doświadczenie w zakresie interesujących mnie zabiegów. Na stronach internetowych klinika ta prowadzi dział porad on-line. Napisałam anonimowy list z nurtującymi mnie pytaniami. Odpowiedź otrzymałam już na drugi dzień. Popytałam też wśród moich najbliższych koleżanek i znajomych, czy znają chirurga, którego mogłyby mi z czystym sumieniem polecić. Trochę bałam się ich reakcji, ale szybko okazało się, że wiele moich koleżanek i współpracownic od kilku lat korzysta z tego rodzaju pomocy. Polecono mi tę samą klinikę, z którą wcześniej korespondowałam. Telefonicznie dowiedziałam się, kiedy odbywają się konsultacje i w wyznaczonym dniu stawiłam się w progach kliniki. W poczekalni było sporo czekających osób. Byłam mocno speszona i skrępowana. Czekałam na swoją kolej, a strach i niepokój towarzyszyły mi cały czas. Zastanawiałam się, co powiem, jak potraktuje mnie doktor, czy aby mnie nie wyśmieje. I tak układając sobie mowę wstępną, doczekałam się mojej konsultacji. Weszłam do gabinetu i spotkałam tam bardzo miłego chirurga. Przemiła atmosfera rozmowy spowodowała, że strach i niepewność szybko zniknęły. Doktor uspokoił mnie, że wszelkie mankamenty mojej twarzy można poprawić za pomocą preparatów wypełniających zmarszczki i porażających mięśnie mimiczne. Przebarwienia i nierówności potrądzikowe skóry da się natomiast z powodzeniem usunąć za pomocą peelingu mechanicznego, tzw. dermabrazji. Nieco większy problem stanowiły moje piersi. Chirurg pocieszył mnie jednak, że jest to dość powszechne wśród młodych kobiet, które wykarmiły dwójkę lub więcej dzieci. Zaproponował mi wykonanie zabiegu jednocześnie podnoszącego i wypełniającego biust za pomocą protez silikonowych. Pełna optymizmu i wiary po godzinnej pogawędce opuściłam gabinet lekarski. Postanowiłam przemyśleć propozycję chirurga i przedyskutować ją z mężem. Pełna akceptacja męża i wsparcie z jego strony spowodowało, że na pierwszy zabieg umówiłam się już po tygodniu. Program poprawek rozpoczęliśmy od ostrzykiwania zmarszczek twarzy. Na zabieg zjawiłam się wczesnym czwartkowym popołudniem. Pan doktor z kilku delikatnych wkłuć wstrzyknął jad kiełbasiany – Dysport w skórę bocznych kątów oczu i skórę czoła, pomiędzy brwiami. W bruzdy nosowo-wargowe powodujące smutny wyraz twarzy podał natomiast hydrożel – Aquamid. A za moją namową zgodził się też podać go jeszcze w niewielkiej ilości w usta w celu ich delikatnego powiększenia. Zabieg był prawie całkowicie bezbolesny. Bezpośrednio po nim musiałam odleżeć z zimnymi kompresami na twarzy przez 45 minut. Następnie zrelaksowana i szczęśliwa wróciłam do domu. Tego dnia i jeszcze dwa dni później miejsca wkłuć były lekko opuchnięte i tkliwe. Jednak w poniedziałek efekt zabiegu był porażający. Gładką twarz, pozbawioną zmarszczek i nieco wydatniejsze usta zauważyli wszyscy moich koledzy w pracy. Ach, jak bardzo chciało mi się żyć! Czułam się cudownie. A przecież był to dopiero początek mojej chirurgicznej przygody.

Po dwóch tygodniach poddałam się jednoczesnemu zabiegowi dermabrazji skóry twarzy i korekcji piersi. Były one wykonane w pełnej narkozie. Wolałam podczas jednego znieczulenia poddać się obu zabiegom jednocześnie. Pan doktor zgodził się na takie rozwiązanie. Poza tym, po nabraniu pełnego zaufania do chirurga chciałam, aby jak najszybciej było już po wszystkim. Obudziłam się bezpośrednio po zabiegu, jeszcze na sali operacyjnej. Na całej twarzy miałam nałożony delikatny opatrunek z brązową maścią. Natomiast oklejone plastrami piersi zakryte były bawełnianym białym stanikiem. Czułam się obolała i nieco zmęczona. Tego dnia dużo spałam. Następnego dnia po zabiegu, po zmianie opatrunku w obrębie piersi, mogłam wrócić do domu. Mąż przywitał mnie bardzo czule, lecz chyba nie spodziewał się zobaczyć oklejonej plastrami -mumii. Co tam – pomyślałam. Najważniejsze dla mnie było to, że wszystko mam już za sobą i teraz spokojnie muszę czekać na efekty. Spoglądałam czasem niecierpliwie z niepewnością w lustro. Piersi robiły niesamowite wrażenie. Uprzedzono mnie wcześniej, że przez kilka dni mogą być obolałe, wrażliwe na dotyk i dość znacznie opuchnięte. Bałam się nawet myśleć, że może być coś nie tak. Musiałam cierpliwie czekać, aż minie tydzień, ponieważ po tym czasie miałam zgłosić się do kontroli. Tydzień ciągnął się w nieskończoność. Podczas kontroli doktor zdjął opatrunek z twarzy i usunął szwy w bruzdach pod piersiami. Twarz była trochę zaróżowiona, ale mogłam już stosować podkład i pełen makijaż. Natomiast piersi wyglądały bosko. Chyba nawet lepiej niż przed porodami. Duże, jędrne i sterczące. Szczęśliwa podziękowałam chirurgowi i pobiegłam, by jak najszybciej pokazać się w domu i podzielić się radością z moim ukochanym mężem.

Na ostateczny efekt dermabrazji twarzy musiałam jeszcze trochę poczekać. Zaróżowienia zniknęły całkowicie po 6 tygodniach. Nadchodziło właśnie lato, a ja cieszyłam się podwójnie. Uwielbiam tę porę roku, a to lato zapowiadało się niezwykle atrakcyjnie. Znów młoda i piękna mogłaubrać się w lekką sukienkę i pokazać kuszące ciało, jak za dawnych lat. Mogłabym tu opisywać, jakimi spojrzeniami obrzucali mnie mężczyźni na plaży, jak wiele upojnych wieczorów spędziłam z mężem, jednak największym komplementem były słowa mojego starszego synka, który przed zaśnięciem powiedział do mnie: -Jesteś piękna, mamusiu!.

Wiktoria

Komentarz:

W przypadku kobiety 30-letniej są one jeszcze bardzo dyskretne, choć wiele zależy tu od predyspozycji wrodzonych oraz od trybu życia. Te pierwsze może z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć młoda kobieta, obserwując twarz swojej mamy. Podobne gesty, podobna artykulacja emocji i w konsekwencji podobne zmarszczki na twarzy. O wpływie trybu życia na twarz kobiety można by pisać tomy. Jedno nie ulega wątpliwości – kobieta w dużym stopniu wpływa na swoją wizytówkę, jaką jest jej twarz. Warto o tych dwóch podstawowych czynnikach wpływających na urodę pomyśleć zawczasu, bowiem umiejętne zapobieganie ich skutkom pomaga w zachowaniu młodej i atrakcyjnej twarzy. Nie na wszystko, co wrodzone, mamy wpływ, ale jeśli na twarzy matki naszej trzydziestolatki widoczne są liczne drobne zmarszczki, należy pomyśleć o unikaniu nadmiaru słońca. Zbyt intensywne opalanie powoduje bowiem przyspieszone starzenie się kolagenu i w konsekwencji nadmierną rozbudowę drobnych zmarszczek. Ogromnie ważne jest też zapobiegawcze stosowanie dobrych kremów renomowanych firm. Jeśli mama ma twarz bardzo ekspresyjną z widocznymi “kurzymi łapkami” w kątach oczu oraz zmarszczkami na czole, to podobnych zmian może się spodziewać jej córka. Jeśli więc zauważy u siebie początek tego rodzaju zmarszczek, wówczas nie warto czekać biernie na ich całkowity rozwój, tylko sięgnąć po preparaty zawierające toksynę botulinową typu A (Botox, Dysport). Ich wcześniejsze systematyczne stosowanie pozwoli zapobiec rozwojowi zmarszczek dookoła oczu i na czole.

Ostatnie lata można nazwać erą botuliny w chirurgii estetycznej. Znana już od 1930 r. jako ciężka trucizna była następnie wykorzystywana jako broń biologiczna w armiach kilku światowych mocarstw. Dopiero w 1980 r. dostrzeżono możliwości jej stosowania w medycynie. Początkowo używana była do leczenia zeza u dzieci, następnie stosowano ją w leczeniu różnego rodzaju przykurczów mięśniowych, zaburzeń symetrii twarzy po porażeniach nerwowych oraz przy łagodzeniu objawów tików nerwowych. Dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych zaczęto stosować toksynę botulinową typu A w leczeniu zmarszczek twarzy. Polska była jednym z pierwszych krajów na świecie, który dopuścił stosowanie tego leku w chirurgii estetycznej*. Wyprzedziliśmy tu nawet Stany Zjednoczone, które taką decyzję podjęły dopiero w 2002 r. Najlepszym dowodem tego, jaką popularnością cieszy się toksyna botulinowa typu A, jest jej czołowe miejsce wśród niechirurgicznych metod korekcji twarzy. Zdaniem American Society of Plastic Surgery w samym 2002 r. aż 1 123 510 osób poddało się tego rodzaju zabiegom. W Polsce nie prowadzi się takich statystyk, ale zauważalny jest stały wzrost liczby pacjentów korzystających z dobrodziejstw zastrzyków botulinowych. Podstawową ich zaletą jest ogromna, wręcz spektakularna skuteczność, przy jednoczesnej minimalnej bolesności. Co równie ważne, nie wykazano jak dotychczas szkodliwego działania takiej terapii.

Najczęściej leczonymi okolicami przy użyciu toksyny botulinowej są poziome zmarszczki czołowe (forehead frown lines), zmarszczki pionowe pomiędzy brwiami (glabellar rhytids) i zmarszczki w kątach zewnętrznych oczy ń tzw. kurze łapki (crow’s feet). Obecnie ostrzyknięcia botuliną stosuje się także w leczeniu asymetrii twarzy, szczególnie ustawienia brwi, w korekcji zmarszczek u nasady nosa, zmarszczek pionowych dookoła ust (“małpie usta”), unoszenia kącików ust i w leczeniu pionowych fałdów szyi (neck bands). Skuteczność tej mało inwazyjnej terapii spowodowała znaczny spadek liczby wykonywanych liftów czoła – nawet tych najbardziej nowoczesnych, z użyciem techniki endoskopowej. Umiejętne wykonanie iniekcji botulinowych pozwala na zmianę ustawienia brwi zgodne z oczekiwaniami pacjenta, znacznie poprawia się oprawa oczu, nadając twarzy młodszy wygląd.

Jedyną wadą terapii jest jej ograniczony czas działania. Najczęściej po 6 miesiącach lek przestaje działać, co powoduje powrót mimiki do stanu wyjściowego. Atrakcyjność efektów leczenia najczęściej zachęca pacjentów do jego powtarzania co 6 miesięcy. Co ciekawe, wielu lekarzy i pacjentów zauważa, że po kilku ostrzyknięciach zmieniają się “nawyki mimiczne” twarzy, co w konsekwencji powoduje łagodzenie zmarszczek.

Toksyna botulinowa nie tylko poraża zakończenia nerwowe w okolicach mięśni mimicznych twarzy, ale podana w okolice pach lub dłoni powoduje znaczny spadek wydzielania potu. Dla wielu osób dotkniętych defektem nadmiernej potliwości pach lub dłoni jest lekiem zbawiennym, uwalnia ich bowiem od przykrych następstw tej choroby i znacznie poprawia stan psychiczny.

Od wielu lat stosowane są w chirurgii estetycznej różnego rodzaju wypełniacze tkankowe. Dość długo podstawowym preparatem był kolagen pochodzenia zwierzęcego. Mimo swych niezaprzeczalnych zalet miał jednak wady, najważniejszymi były: możliwość wystąpienia poważnych alergii (mimo wykonywania prób uczuleniowych) i przekazania pacjentowi chorób odzwierzęcych. Z tych to powodów w ostatnich latach kolagen zastąpiony został roztworem kwasu hialuronowego. W przypadku tego specyfiku nie odnotowano jak dotąd reakcji alergicznych. Nie wchodzi tu także w rachubę przeniesienie jakichkolwiek chorób, bowiem preparat uzyskiwany jest w warunkach laboratoryjnych, przy użyciu bakterii zaprzężonych do pracy na rzecz człowieka (podobnie jak w produkcji insuliny). Kwas hialuronowy podawany jest w głębokie warstwy skóry i służy do wypełniania drobnych powierzchownych zmarszczek. Ujemną stroną jego stosowania jest czas, w jakim ulega on resorpcji. Najczęściej po sześciu miesiącach efekty wypełnienia zmarszczek ustępują i trzeba zabieg powtórzyć. Z tego powodu stale trwają poszukiwania trwałego i bezpiecznego środka, którym można by wypełniać zmarszczki. W wielu przypadkach doskonale sprawdza się przeszczep własnej tkanki tłuszczowej. Umiejętnie przeprowadzony pozwala na wypełnienie ubytków w twarzy, korekcję fałdów nosowo-wargowych czy powiększenie ust.

Własną tkankę tłuszczową stosuje się także w zabiegach powiększenia piersi (szczególne przypadki) oraz w plastyce warg sromowych i w pogrubianiu penisa. Mimo swych niezaprzeczalnych zalet przeszczep tkanki tłuszczowej jest dużym zabiegiem, nie zawsze akceptowanym przez pacjentów.

Preparatem, który pozwala na uzyskanie szybkiego i trwałego efektu, jest Aquamid (Contura SA, Szwajcaria). Stosowany od pewnego czasu w różnych dziedzinach medycyny i w przemyśle spożywczym okazał się niezmiernie atrakcyjny w korekcjach głębokich zmarszczek twarzy (fałdy nosowo-wargowe, zmarszczki kącików ust) i w zabiegach powiększenia i modelowania ust. Lek jest 2,5% roztworem polyacrylamidu w wodzie. Jego wysoka kompatybilność z tkankami ludzkiego ciała pozwala na zastosowanie w okulistyce (soczewki kontaktowe) i w chirurgii estetycznej. Jak dotąd, nie wykazano szkodliwego działania preparatu na organizm ludzki**. W przypadku podawania Aquamidu przyjmuje się najczęściej taktykę stopniowego dochodzenia do ostatecznego efektu. Bywa, że pacjentka jest zadowolona po zastosowaniu jednej ampułki. Jeśli natomiast po dwóch, trzech tygodniach uznaje, że oczekiwała większego efektu, wówczas uzupełnia się wypełnienie kolejnym ostrzyknięciem.

Pacjentka przed i po zabiegu powiększenia piersi z użyciem protez

Pacjentka przed i po zabiegu powiększenia piersi z użyciem protez

Zabieg wykonuje się najczęściej w znieczuleniu przewodowym lub maścią EMLA. Wiąże się z niewielkimi dolegliwościami bólowymi. Po zabiegu utrzymuje się przez kilka dni niewielki obrzęk korygowanych okolic. Nie jest on jednak na tyle duży, by przeszkadzał w normalnym funkcjonowaniu zawodowym i towarzyskim.

Kobiety 30-letnie stanowią największą grupę wśród pacjentek poddających się zabiegom powiększenia piersi. Przebyte ciąże i karmienie dzieci piersią najczęściej destrukcyjnie wpływa na kształt i wielkość piersi. Tymczasem pamięć kobiet przywołuje obraz piersi sprzed dwóch, trzech lat, gdy były one piękne, jędrne i stanowiły o ich atrakcyjności. Nie bez znaczenia jest też fakt, że po kilku latach małżeństwa pojawia się pierwszy okres próby związku, wynikający ze zmiany jego charakteru – z młodzieńczej beztroskiej przygody do dojrzałego, odpowiedzialnego wspólnego życia. Statystyki są w tym względzie nieubłagane, podając znaczny procent rozwodów w tym okresie. Kobieta, która z reguły wyraźniej dostrzega spadek zainteresowania ze strony męża, stara się szukać sposobów, by temu zaradzić. W tym też okresie częściej zaczyna spoglądać w lustro. Jeżli dostrzega w nim zapadnięte piersi, zaczyna szukać sposobów polepszenia ich wyglądu, widząc w tym także receptę na powrót do życia sprzed kilku lat. Piersi pacjentek 30-letnich są najczśćciej nieznacznie opadające, a ich górna część jest zapadnięta. Wszczepienie protez piersiowych pozwala najczęściej na odzyskanie bardzo atrakcyjnego kształtu piersi. Bywa, że są one bardziej powabne niż przed zajściem w ciążę. Czasami też zwiększa się wrażliwość brodawek piersiowych, co korzystnie wpływa na doznania seksualne. Zabieg powiększenia piersi jest zawsze poprzedzony wyczerpującą konsultacją z lekarzem. Pacjentka musi sobie zdawać sprawę z wszystkich zagrożeń związanych z tą operacją. Tym, czego najbardziej należy się obawiać, jest infekcja i rozwój krwiaka w okolicy protezy. W pierwszych dniach po operacji występują najczęściej znaczne bóle piersi. Niezmiernie ważne jest też zrozumienie faktu, że proteza piersiowa, będąca ciałem obcym, może powodować rozwój torebki łącznotkankowej dookoła jej powierzchni. Mimo stosowania szeregu zabezpieczeń (protezy teksturowane, odpowiednia technika operacyjna, masaż piersi po zabiegu) nie udało się całkowicie wyeliminować tego ryzyka. Wskazane jest, by po konsultacji z lekarzem kobieta przedyskutowała swą decyzje z mężem. Nie wolno bagatelizować jego akceptacji lub braku akceptacji w tym względzie. Ogromnie ważne w podjęciu decyzji są ostatnie dane naukowe, które wykluczają jakikolwiek związek występowania raka piersi z zabiegami wszczepienia protez piersiowych***.

Dobrze umotywowana pacjentka, rozumiejąca istotę zabiegu i akceptująca prawdopodobieństwo wystąpienia powikłań, jest najlepszym kandydatem do zabiegu powiększenia piersi. Uzyskane efekty leczenia poprawiają nie tylko jej wygląd, ale zdecydowanie polepszają stan jej psychiki i komfort życia. Wielokrotnie zbawiennie wpływają na relacje z mężem, powodując, że związek wchodzi w fazę drugiej młodości.

dr n. med. Jerzy Kolasiński

* Lekarze Hair Clinic Poznań jako jedni z pierwszych w Polsce zaczęli stosować toksynę botulinową w leczeniu zmarszczek twarzy. Było to efektem uczestnictwa w pierwszych na świecie kursach w tym zakresie, organizowanych przez European Academy of Cosmetic Surgery (Dusseldorf – 1999) i American Academy of Cosmetic Surgery (New Orleans – 2000).
** Lise H. Christensen and all: Long-Term Effects of Polyacrylamide Hydrogel on Human Breast Tissue. “Plastic and Reconstructive Surgery”, May 2003.
*** Susan J. Hoshaw and all: Causation, Delayed Detection, and Survival. “Plastic and Reconstruction Surgery”, May 2001.

Dowiedz się więcej na temat: Toksyna botulinowa oraz kwas hialuronowy